czwartek, 1 października 2009

Łasuch na diecie


Wczorajsze eksperymenty związane z przygotowywaniem ciecierzycowej pasty kanapkowej na słodko, zakończyły się upieczeniem czekoladowego deseru.

Smarowidło bazowe (ciecierzyca + masło migdałowe + słód) stało się zaczątkiem deseru przypominającego mi bardzo brownie.

1 puszka ciecierzycy
3 łyżki masła migdałowego
3 czubate łyżki kakao
2 łyżki słodu ryżowego
2 kwaskowate jabłka
1/2 szklanki maki owsianej
2 łyżki skrobi kukurydzianej
1 łyżeczka esencji waniliowej

Wszystko do blendera, a potem masę do piekarnika na ok 40 minut w 180 stopniach. Porcja wystarczyła na trzy okrągłe foremki o średnicy 14 cm, do jednej z nich włożyłam na spód obraną gruszkę w ćwiartkach, którą zalałam czekoladową masą. Porcję z gruszką pochłonęłam na ciepło - i była pyszna, jak mus czekoladowy. Dwie pozostałe powędrowały na noc do lodówki, a na zimno były chyba jeszcze lepsze i nabrały konsystencji zdatnej do krojenia.
Posted by Picasa

poniedziałek, 28 września 2009

Pesto dyniowo-pistacjowe


Posted by Picasa
Uwielbiam prawdziwe pesto i rozmaite wariacje na temat. Sosy zgodnie ze schematem coś warzywnego/ liściastego + prażone orzechy/pestki + olej + czosnek pojawiają się na naszym stole przynajmniej raz w tygodniu.

pieczona papryka + prażone pestki dyni + oliwa z oliwek
natka pietruszki + prażony słonecznik + olej lniany
świeży szpinak + orzeszki cedrowe + olej z pestek dyni
grillowana cukinia + orzechy laskowe + olej ze słodkich migdałów
pieczona gruszka + prażone migdały + olej z zarodków pszennych
........
I czosnek ;)
Rzadko kiedy dodaję parmezan. W mojej kuchni prawie nie używam nabiału, choć czasem nie mogę sobie odmówić kawałka pysznego - im bardziej śmierdzącego, tym lepiej - sera, jednak w przypadku pesto-podobnych sosów wystarcza mi wegańska baza.

Dziś w roli głównej - pieczony kawałek dyni i prażone pistacje, jedno i drugie w ilościach na oko. Do tego czosnek - jeden, za to dorodny bardzo, ząbek. Łyżka niefiltrowanej oliwy z oliwek. Sól i biały pieprz do smaku.

Mniam.

sobota, 26 września 2009

A skoro o jabłkach mowa.



Zupełnie zapomniałabym o kolejnym daniu jabłkowym, które u nas właśnie zagościło. Zupa jabłkowa w wersji wytrawnej zaskoczyła mnie mnie kiedyś i pozwoliła przełamać niechęć do zup owocowych w ogóle - mimo że sama z klasycznym kompotem z kluskami ze stołówki nie ma nic wspólnego.

Zupa-krem jabłkowo-tymiankowa

2 duże kwaskowate jabłka
1 średnia cebula
kilka gałązek świeżego tymianku
tłuszcz do smażenia, np. masło
1 litr bulionu warzywnego (u mnie niewyrafinowany klasyk: włoszczyzna + listek laurowy, ziele angielskie, sól)
ew. kilka łyżek śmietany

Pokrojoną dosć drobno cebulę szklimy na patelni, dodajemy pokrojone na ósemki jabłka (bez gniazd nasiennych, mogą być ze skórką), i tymianek, dusimy całość ok 10 minut, po czym przerzucamy do garnka i zalewamy bulionem. Gotujemy jeszcze przez kolejne 10 minut, blendujemy całość, podajemy z kleksem śmietany.


Jabłkowo




Przeglądając dzisiaj moje ulubione blogi, odkryłam że mamy dziś Dzień Jabłka. Dodam, że buszując po internecie podjadałam właśnie jeszcze ciepłą szarlotkę sypaną ;) To chyba znak, że wreszcie pora przyłączyć się do mojej pierwszej kulinarnej akcji. Pierwszej z wielu, mam nadzieję.

Nie pamiętam już, kto podał mi przepis na ten specjał. Faktem jednak jest, że był to pierwsze ciasto, jakie w swoim dorosłym życiu zaczęłam piec, sypaną wersję ciasta wykorzystując do przyrządzenia deserów z rozmaitych owoców. Jest to specjał równie banalny w przygotowaniu, jak i pyszny. Oto moja jego wersja:

1 szklanka mąki (najczęściej razowej pszennej lub orkiszowej, może być każda inna np. kukurydziana)
1 szklanka kaszy manny (kaszy kukurydzianej, orkiszowej, poppingu z amaratusa, etc.)
1/2 szklanki brązowego cukru demerara (lub 1/3 szkl. fruktozy)
2 kg jabłek (dziś mieszanka antonówek i szarej renety)
1 łyżeczka esencji waniliowej
2 łyżeczki cynamonu lub przyprawy do pierników
1/2 szklanki oleju

Nagrzewamy piekarnik na 180 stopni. Mąkę, kaszę i cukier mieszamy. Starte jabłka mieszamy z esencją waniliową i przyprawami. W tortownicy równomiernie rozsypujemy 1/3 sypkiej mieszanki, wykładamy na to połowę jabłek, i znów 1/3 sypkich składników, połowę jabłek, na wierzch leci ostatnia partia mieszanki mączno-kaszowej. Całość polewamy olejem - można też olej zastąpić startymi wiórkami masła. Pieczemy około 40 minut.




piątek, 10 lipca 2009

Pierwszy...



Stało się. Z okazji zostania gospodynią domową na 95% etatu, postanowiłam opanować wreszcie pieczenie chleba. I ciast, przy okazji.
Sztuka ta wydała mi się zawsze czymś z pogranicza czarnej i białej magii, niedostępnym zwykłym śmiertelnikom, a tylko tym "wiedzącym". Po kolejnych próbach, coraz bardziej udanych, wyciąganie z piekarnika bochenka chleba nie staciło dla mnie nic ze swojej magii.
Mój pierwszy smaczny chleb zawdzięczam instrukcjom Liski w Pracowni Wypieków
Trzymałam się przepisu, jak na mnie, bardzo ściśle, podmieniłam tylko drożdże instant na świeże, w odpowiedniej ilości. Wyrabiałam też wszystko ręcznie, bo na mikser do tej pory nie znalazłam jeszcze miejsca w kuchni.
Rezultatem jest dzisiejszy obiad zredukowany do chleba z masłem :)